Ekologia i Środowisko

Kradzież butelek z kaucją w Bytomiu: co stoi za workami

Kradzież butelek z kaucją w Bytomiu i podobne przypadki. Sprawdzamy, dlaczego worki z opakowaniami znikają i co to oznacza dla konsumentów.

Weronika Chojnacka · 10 października 2026
Woman collecting and sorting plastic bottles for recycling in Chattogram, Bangladesh.
Fot. Mumtahina Tanni / Pexels · Pexels License

Kradzież butelek z kaucją polega na przywłaszczeniu cudzych opakowań zwrotnych, które trafiają do systemu odbioru i powinny wrócić do obiegu. W Bytomiu strażnicy miejscy zajęli się zgłoszeniem właśnie w takiej sprawie, a sprawa pokazuje, jak kaucja może stać się celem dla osób szukających łatwego zysku.

Co wydarzyło się w Bytomiu?

Strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie dotyczące butelek w pustostanie przy ulicy Andersa, w dzielnicy Miechowice. Na miejscu znaleziono worki zaopatrzone w plomby systemu kaucyjnego. Same butelki były zgniecione w sposób typowy dla butelkomatu, czyli urządzenia, które przyjmuje opakowania od konsumentów i zalicza im kaucję. Ten szczegół ma znaczenie: wskazuje, że opakowania przeszły przez maszynę, a nie zostały wyrzucone przypadkowo.

Dlaczego miasto podejrzewa złodzieja zainteresowanego aluminium?

Kluczowy wniosek wynika z tego, czego w odpadach zabrakło. Z butelkomatu nie wydobyto aluminium, co jest istotne, bo puszki z tym metalem mają na złomie wartość. Miasto podejrzewa więc, że sprawca mógł być zainteresowany wyłącznie aluminium, a plastikowe butelki traktował jako przeszkodę lub materiał bez znaczenia. To tylko hipoteza, którą potwierdzić lub odrzucić mają funkcjonariusze.

Skąd pochodzą worki z butelkami?

Funkcjonariusze ustalają, czy worki pochodzą z pobliskiego dyskontu. Taki trop wydaje się logiczny, bo sklep przyjmuje opakowania zwrotne i w jego sąsiedztwie mogły zostać zgromadzone duże ilości butelek. Przypisanie odpowiedzialności wymaga jednak dowodów, dlatego na razie nie wiadomo, kto dokładnie ponosi winę za zdarzenie.

Czy to odosobniony przypadek?

Nie. Podobna sprawa miała miejsce w sklepie innej sieci, choć na mniejszą skalę. Tam butelki PET usunięto dopiero po rozmowie z kierownikiem, co pokazuje, że często problem da się rozwiązać na poziomie lokalnym, zanim przerodzi się w poważniejszy proceder.

PrzypadekMiejsceSkalaReakcja
Worki z butelkami w pustostanieBytom, Miechowice (ul. Andersa)Worki z plombami systemu kaucyjnegoZgłoszenie do straży miejskiej, ustalanie pochodzenia
Usunięcie butelek PET w sklepieSklep innej sieciMniejsza skalaRozmowa z kierownikiem
Wyjmowanie butelek z koszyWęgryZjawisko opisywane jako „butelkowa mafia”Uznanie za kradzież, kara grzywny

Jak wygląda problem na Węgrzech?

Według relacji portalu Interia Wydarzenia na Węgrzech działają profesjonalni zbieracze butelek, których określa się mianem „butelkowej mafii”. Ich działania są postrzegane jako nieuczciwa konkurencja wobec osób i firm legalnie odbierających opakowania. Wyjmowanie butelek z koszy na tamtejszym rynku uznaje się za kradzież, a za takie czyny grozi kara grzywny. Opisywano także zapasy butelek ukrywane w lesie, co wskazuje na skalę przedsięwzięcia, a nie na pojedyncze wybryki.

Czy system kaucyjny może działać mimo takich przypadków?

Resort odpowiedzialny za sprawy środowiska podkreśla, że system kaucyjny wspiera gospodarkę o obiegu zamkniętym, czyli model, w którym materiały wracają do produkcji zamiast trafiać na wysypisko. Kradzieże pokazują jednak słabe miejsce tego rozwiązania: gdy wartość surowca w opakowaniu zaczyna przyciągać osoby nastawione na zysk, system wymaga kontroli, zabezpieczeń i reakcji lokalnych władz oraz sklepów.

Co to oznacza dla Ciebie?

Po pierwsze, oddawaj butelki i puszki w przeznaczonych do tego miejscach, bo to one realnie zasilają obieg zamknięty. Po drugie, nie wyjmuj opakowań z koszy ani z pojemników, zwłaszcza jeśli nie należą do Ciebie. Jak pokazuje przykład Węgier, takie działanie może zostać potraktowane jako kradzież. Po trzecie, jeśli zauważysz porzucone worki z butelkami w pustostanie lub przy sklepie, zgłoś to strażnikom miejskim, bo właśnie w taki sposób sprawa z Bytomia trafiła do służb. Po czwarte, prowadzącym sklepy i placówki przypomina to, że reagowanie wcześnie, także w formie zwykłej rozmowy z kierownikiem, bywa skuteczne.

Na podstawie: Spider's Web. Tekst opracowany redakcyjnie.