ETS dla spalarni śmieci. Polska blokuje unijne plany zamykania instalacji
Komisja Europejska chce objąć spalarnie odpadów systemem handlu emisjami ETS. Polska stanowczo się sprzeciwia, obawiając się wzrostu cen za odbiór śmieci nawet…
Komisja Europejska chce objąć spalarnie odpadów obowiązkiem zakupu uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu handlu emisjami (ETS). Polska jednak stanowczo sprzeciwia się tym planom, twierdząc że doprowadzą do drastycznego wzrostu cen za odbiór śmieci dla zwykłych mieszkańców.
Czym jest plan Komisji Europejskiej wobec spalarni?
Komisja Europejska zaproponowała włączenie sektora spalania odpadów do systemu ETS w ramach reformy tego mechanizmu. Nowe zasady miałyby zacząć obowiązywać w latach 2030–2040, z gradualnym wzrostem obciążenia. Według założeń KE, od 2031 roku systemem ETS będzie objęte 25% emisji pochodzących ze spalarni, w 2032 roku – 50%, w 2033 roku – 75%, a od 2034 roku już 100%. Dodatkowo 30 procent dochodów z aukcji uprawnień dla spalarni miałoby trafiać do budżetu Unii Europejskiej.
Polska jednak nie zgodzi się na takie rozwiązania. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta podkreślił, że rząd będzie zabiegał o wyłączenie sektora spalarni z ETS i o wolniejsze wycofywanie uprawnień do emisji CO2 z rynku.
Dlaczego Polska się sprzeciwia?
Polska argumentuje, że włączenie spalarni do ETS drastycznie podniesie koszty dla mieszkańców. Krajowa Izba Gospodarki Odpadami oszacowała, że jeśli spalarnie zostaną objęte systemem ETS, koszty odbioru śmieci wzrosłyby nawet o 60%, a ciepła wytwarzanego dzięki spalaniu odpadów aż o 52%. To oznacza bezpośredni wpływ na opłaty za śmieci na rachunkach gospodarstw domowych.
Polska ma również inne powody do sprzeciwu. Emisje z polskiego sektora spalania odpadów wynoszą około 5 milionów ton CO2 rocznie – co stanowi zaledwie niewielki procent polskich całkowitych emisji na poziomie 145,3 miliona ton CO2. Jednak Polska inwestuje masowo w rozwój spalarni, co jest sprzeczne z unijną strategią.
Jak wygląda polska strategia wobec spalarni?
Polska posiada obecnie 11 działających spalarni odpadów i 9 instalacji do spalania odpadów w cementowaniach. Jednak to dopiero początek: 5 spalarni znajduje się w budowie lub jest rozbudowywane, a aż 42 takie obiekty mają zostać zbudowane i uzyskały finansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Te projekty są już w procedurach administracyjnych.
Polska zdecydowała się zatem na masową inwestycję w spalarnie, stawiając się na bakier wobec unijnej taksonomii, która od dawna sygnalizuje, że rozwój spalarni jest niepożądany. Komisja Europejska chce bowiem zamykać spalarnie, a nie budować nowe.
Jaki jest globalny kontekst spalania odpadów?
Europa jest światowym liderem, jeśli chodzi o liczbę działających spalarni śmieci. Na około 800 instalacji na świecie, ponad połowę – około 500 – znajduje się właśnie w Europie. Reszta rozmieszczona jest w Ameryce Północnej i Azji. W Europie najwięcej spalarni mają Szwecja, Francja, Niemcy, Holandia i Finlandia.
| Aspekt | Dane |
|---|---|
| Liczba spalarni na świecie | ~800 |
| Spalarnie w Europie | ~500 (ponad 60%) |
| Spalarnie w Polsce (działające) | 11 |
| Spalarnie w Polsce (planowane) | 42 |
| Polskie emisje ze spalarni rocznie | ~5 mln ton CO2 |
| Całkowite polskie emisje rocznie | 145,3 mln ton CO2 |
| Udział spalarni w polskich emisjach | <4% |
Jednak Unia Europejska chce zmienić tę sytuację. Planuje zacząć zamykać spalarnie począwszy już od 2031 roku. Większość – aż 70% – wszystkich emisji pochodzących ze spalarni jest efektem przetwarzania plastiku niezatrzymanego do recyklingu. UE, pozbywając się spalarni, chce jednocześnie zwiększyć poziom recyklingu i zmusić producentów do redukcji plastikowych opakowań.
Co to oznacza dla Ciebie?
Konflikt między Polską a Komisją Europejską ma bezpośrednie znaczenie dla Twoich rachunków. Jeśli Polska przegra spór i spalarnie zostaną włączone do ETS, opłaty za odbiór śmieci mogą wzrosnąć nawet o 60%. Z drugiej strony, jeśli Polska utrzyma status quo i będzie budować kolejne spalarnie, kraj będzie inwestować w infrastrukturę, którą UE chce zamykać – co może prowadzić do strat finansowych w przyszłości.
Jednocześnie wzrost liczby spalarni oznacza, że Polska stawia na spalanie odpadów zamiast na recykling. To sprzeczne z unijnym kierunkiem zmian, który zakłada zmniejszenie ilości plastiku w opakowaniach i zwiększenie poziomu recyklingu. Polska gospodarka odpadami będzie zatem coraz bardziej rozbieżna z europejskimi standardami.
Dla branży odpadowej oznacza to niepewność: inwestycje w spalarnie mogą się nie zwrócić, jeśli UE zdecyduje się na drastyczne rozwiązania. Dla mieszkańców to oznacza, że decyzje podejmowane teraz w Brukseli i Warszawie będą wpływać na koszty zarządzania odpadami przez następne dekady.
Na podstawie: Zielona gospodarka. Tekst opracowany redakcyjnie.